środa, 26 grudnia 2012

Historia pewnej spódnicy...



Małe dziewczynki uwielbiają ubrania swoich mam. Wyjmują je z szaf, przymierzają, przeglądają się przed lustrem i marzą. O czym? O ubraniach takich jak te mamine, o butach na wysokim obcasie, o tym, by być dorosłą kobietą. Jak mama. Okazuje się, że niektóre z nich z tego nie wyrastają... 

Bohaterką dzisiejszego świątecznego i nieco nostalgicznego postu jest moja nowa-stara spódnica, w którą lata temu, jako małe dziewczę, się stroiłam i którą dziś, jako dziewczę trochę większe, mogłabym nosić codziennie. 

Szycia przy niej było niewiele, bo przeróbka ograniczyła się tylko do skrócenia spódnicy o piętnaście centymetrów i odprucia znajdującej się na pasku ozdoby. Spódniczka jednak tak bardzo mi się podoba, że nie mogę się nią nie pochwalić. ;)




Spódnica ma już swoje lata, co najmniej dziewiętnaście, lecz wciąż wygląda jak nowa. Uszyta jest z przepięknego, bogato zdobionego aksamitu, zapinana na kryty zamek błyskawiczny i dwa haczyki (chyba tak się ten rodzaj zapięcia nazywa). Jest też mocno marszczona i ma wszyty czarny pasek z szerokiej gumy, na którym do niedawna znajdowała się skórzana ozdoba a la wiązanie gorsetowe.
Mama kupiła tę kieckę chyba na jakieś wesele lub jakąś inną wyjątkową okazję, tego dokładnie nie wiadomo. W moim pokaźnym kartoniku ze zdjęciami znalazłam nawet kilka fotek z rodzinnych imprez, na których widać mamę ubraną właśnie w tę spódnicę. Sama spódniczka nie jest niestety dobrze widoczna. Wklejam tu jednak fotografię, na której zobaczyć można chociaż jej skrawek.

Rok 1993. Mama w swojej pięknej spódnicy na rocznicy ślubu moich dziadków.
Kolejne zdjęcie już nieco lepiej prezentuje spódnicę, która pełniła tu funkcję cygańskiej kreacji podczas zabawy andrzejkowej. Ten śmieszny ludzik po prawej to ja. Do dziś pamiętam, jak bardzo byłam z siebie dumna: mama umalowała mnie swoimi kosmetykami i ubrała w swoją spódnicę (specjalnie zwężoną na tę okazję) i długie kolczyki (które zresztą do dziś noszę; chustę w kwiaty też mamie podwędziłam :)).

Rok 1998. Mamina spódnica w roli cygańskiej kreacji. Byłam wtedy w czwartej klasie SP. Na zdjęciu z koleżankami z klasy i naszym wychowawcą.
Odświeżona, skrócona spódniczka doskonale nadaje się na świąteczne uroczystości. Zaliczyła w tym roku trzy wigilie, a ja chętnie włożyłabym ją na kolejne imprezy. :)

aksamitna spódnica
Grzeczna dziewczynka

spódnica na święta

spódniczka na święta

spódnica z aksamitu



9 komentarzy:

  1. Niestety, o cyganeczce Salamandrze nic nie ma, w sklepie z piosenkami jest tylko o Zosi, ale cyganeczka się zgadza:)http://www.youtube.com/watch?v=AM3IB6NcXlQ

    OdpowiedzUsuń
  2. Spódnica bardzo fajna i na święta w sam raz!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie jakaś wypowiedź na temat. :) Dziękuję!

      Usuń
  3. taka świąteczna :D ładna :) aa i cóż za historia i jakie lokiii piękne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaaa!!! Tyle komplementów na raz! Dziękuję! :))

      Usuń
  4. Karola to zdjęcie rodzinne to ile ma lat... chyba z 20 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam dokładnej daty zrobienia zdjęcia, ale na pewno było to w styczniu 1993 roku, a więc 20 lat temu, bez kilku dni. Ależ ja jestem stara!

      Usuń
  5. Karola to zdjęcie rodzinne to ile ma lat... chyba z 20 :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarz. ♥ Zapraszam ponownie!